
Zjeść pączek, czy nie zjeść pączka? Oto jest pytanie!
11 lutego 2026Kiedy moje pacjentki, 14-letnie Nikola i Laura, stanęły przed kamerami „Pytania na Śniadanie” po tym, jak razem schudły 60 kg, cała Polska zobaczyła ich uśmiech i pewność siebie. Ale za ich sukcesem nie stały głodówki, „sztywne jadłospisy”, zakazy i nakazy, lecz system, którego uczę od 20 lat. Marzysz o tym, aby zwalczyć nadwagę u dziecka? Przeczytaj, jak to zrobić skutecznie i na zawsze.
dr Joanna Neuhoff-Murawska, dietetyk dziecięcy, dietetyk całej rodziny
Dieta dla dziecka powinna być dobrana indywidualnie
Wiem, że trafiłaś tutaj, szukając odpowiedzi na pytanie: jaka dieta będzie najlepsza dla mojego dziecka? Może szukasz gotowego jadłospisu, który można wydrukować i powiesić na lodówce. Może liczysz, że znajdziesz tu listę produktów zakazanych i dozwolonych albo konkretny przepis na sukces.
Muszę Ci powiedzieć coś ważnego: dieta dla wszystkich po prostu nie istnieje.
Przez 17 lat pracy w Centrum Zdrowia Dziecka widziałam opłakane skutki podejścia „na sztywno”. Dzieci, które po kolejnej nieudanej diecie traciły wiarę, że cokolwiek może zadziałać. Nastolatki, które zaczynały od restrykcyjnych diet odchudzających, a kończyły z zaburzeniami odżywiania. Rodziny, które przeszły przez dziesiątki jadłospisów z internetu i za każdym razem wracały do punktu wyjścia, coraz bardziej zrezygnowane.
Badania pokazują jasno: po takich „kuracjach” waga niemal zawsze wraca do stanu poprzedniego, a często jest jeszcze gorzej niż przed dietą [1]. Dzieci uczą się, że odchudzanie to krótkotrwały okres wyrzeczeń, po którym można wrócić do „normalnego” jedzenia. Nie uczą się nowych nawyków. Nie rozumieją, dlaczego jedzą to, co jedzą. A kiedy sztywny jadłospis się kończy, bo zawsze się kończy, zostają z pustymi rękami.
Nie idź w tę ślepą uliczkę. Proszę Cię – w imieniu Twojego dziecka i Twoim.
Jeżeli szukasz jadłospisów, to rozumiem to i mogą być one pomocne na początek, żeby zobaczyć proporcje, przykładowe posiłki, inspiracje. Ale nie mogą być przypadkowe. I nie mogą zastąpić prawdziwej pracy nad zmianą nawyków całej rodziny.
Do diety dziecka trzeba podejść z głową. A to oznacza, że najpierw musimy zrozumieć, skąd wzięła się nadwaga.
Wiesz, dlaczego Laura i Nikola wygrały z nadwagą? Bo nauczyły się nowego sposobu życia. Czy były jadłospisy? Tak, na początku przygotowałam je dla nich, ale już po 3–4 tygodniach przeszłyśmy do samodzielnego układania diety krok po kroku i tak zrodził się ich sukces. Wierzę, że możemy to samo powtórzyć w przypadku Twojego dziecka lub nastolatka.

Dlaczego dziecko przybiera na wadze?
Odpowiedź na to pytanie jest punktem nr 1 w ustaleniu, jaka powinna być dieta dziecka. Odpowiedź na to pytanie bynajmniej nie jest oczywista ani prosta, choć mogłoby się tak wydawać. Z czysto fizjologicznego punktu widzenia przyczyna nadwagi jest zawsze taka sama: dodatni bilans energetyczny. Organizm otrzymuje więcej energii, niż zużywa i magazynuje nadwyżkę w postaci tkanki tłuszczowej. To brzmi prosto, prawda?
I właśnie w tym momencie proste odpowiedzi się kończą.
Bo pytanie „dlaczego moje dziecko ma dodatni bilans energetyczny?” może mieć dziesiątki różnych odpowiedzi. Czy je za dużo? A może za mało się rusza? Może je „normalnie”, ale jego metabolizm pracuje wolniej? Może sięga po jedzenie, gdy jest zestresowane lub znudzone, ale robi to po kryjomu? Może porcje są odpowiednie, ale przekąski między posiłkami robią różnicę? A może wszystko robi ok., a mimo to waga rośnie, bo jest rezultatem choroby, o której nic nie wiecie? To tylko niektóre z pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedzi zanim zaczniemy!
Każda z tych sytuacji wymaga innego podejścia. Dlatego nie wierzę w uniwersalne jadłospisy z internetu i dlatego ocena, którą przeprowadzam z rodzinami, obejmuje znacznie więcej niż tylko pytanie „co dziecko je” plus rozwiązanie „jeść mniej”.
Ale żebyś lepiej rozumiała mechanizm, pokażę Ci dwa scenariusze, które widzę najczęściej w swojej praktyce.
Dlaczego dziecko przybiera na wadze tak szybko?
Tylko jeden baton zbożowy, czasem jeden energetyk rano na przebudzenie przed klasówką. Wracając ze szkoły baton, aby zagłuszyć głód, który rośnie od rana, bo jakoś do tej pory nie było okazji zjeść cokolwiek. Po powrocie do domu je obiad z dokładką, za pół godziny kanapki i tak już do wieczora, cały czas coś na talerzu. Przypatrzmy się dokładniej bilansowi energetycznemu.
Zuzia, 12 lat. Dziewczynka o przeciętnej aktywności fizycznej, chodzi do szkoły, ma dwa razy w tygodniu WF, czasem wychodzi na rower. Jej dzienne zapotrzebowanie energetyczne to około 2000 kcal.
Zuzia nie je dużo słodyczy. Naprawdę. Mama pilnuje, żeby w domu były zdrowe produkty. Ale codziennie po drodze ze szkoły Zuzia kupuje sobie:
- Baton zbożowy na drugie śniadanie (ten „zdrowy”, z orzechami i miodem) – około 180 kcal
- Energetyk 250 ml lub baton– około 120 kcal
Razem: 300 kcal dziennie ponad to, co zjada w domu.
A teraz kluczowa informacja, którą powinien znać każdy rodzic:
Wystarczy dostarczać około 100 kcal dziennie ponad zapotrzebowanie, aby po roku ważyć około 5 kg więcej. Dotyczy to dzieci, nastolatków i dorosłych.
Zuzia dostarcza 300 kcal nadwyżki. Dziennie. Każdego dnia szkolnego.
Efekt? Jej organizm magazynuje tę nadwyżkę. Po roku Zuzia może ważyć nawet 10-15 kg więcej, niż powinna z uwagi na rozwój.
I co najważniejsze: ani Zuzia, ani jej mama nie widzą problemu. Bo baton zbożowy „wygląda zdrowo”. Bo jeden energetyk „to przecież nic takiego”. Bo Zuzia „nie je słodyczy”.
Widzisz, jak to łatwo idzie? Widzisz tu przypadek Twojego dziecka?
Dlaczego dziecko tyje, choć je zdrowo?
Na to pytanie zadawała sobie Nikola, Laura i ich rodzice niemal każdego dnia! I ten scenariusz jest frustrujący dla wielu rodziców. Bo tutaj wszyscy naprawdę wszystko robią „jak należy”. Żadnych słodyczy. Żadnych napojów słodzonych. Domowe obiady, kanapki do szkoły, owoce zamiast batoników.
A dziecko i tak przybiera na wadze.
Kiedy się poznałyśmy, ich mama wydawała się bezradna. „Pani doktor, ja naprawdę nie daję im słodyczy. Nie piją coli. Nie jedzą fast foodów. Gotuję w domu. Nie rozumiem, dlaczego tyją.”
I miały rację, w sensie takim, że nie kłamały. Dziewczyny faktycznie nie jadły typowego „junk foodu”.
Problem leżał gdzie indziej: w porcjach zdrowego jedzenia.
Popatrzmy na przykład.
Obiad Nikoli i Laury: Pierś z kurczaka, kasza gryczana, surówka z marchewki, szklanka świeżo wyciskanego soku z pomarańczy. Brzmi zdrowo? Bo jest zdrowo. Każdy dietetyk pochwaliłby taki obiad. Ale diabeł tkwił w szczegółach:
- Pierś z kurczaka – porcja odpowiednia, załóżmy 150g
- Kasza gryczana – 1 łyżka za dużo (50g zamiast optymalnych 30-40g suchej kaszy) = dodatkowe 60-80 kcal
- Surówka – w porządku
- Świeżo wyciskany sok z 3 pomarańczy – 250 ml = około 110 kcal
Sam sok wydaje się zdrowy. Trzy pomarańcze wypite w postaci soku „wypite” w 30 sekund to 110 kcal, które prawie nie rejestrują się w poczuciu sytości.
Dodajmy do tego, że takich „zdrowych nadwyżek” jest więcej w ciągu dnia:
- Śniadanie: pełnoziarnisty chleb z masłem i miodem – łyżeczka miodu więcej niż trzeba
- Podwieczorek: garść orzechów – ale „garść” nastolatki to czasem 50g, czyli 300 kcal
- Kolacja: makaron pełnoziarnisty – znów trochę większa porcja
Każda z tych rzeczy z osobna to nic. Ale suma małych nadwyżek robi ogromną różnicę.

Nikola i Laura nie były „żarłoczne”. Nie miały zaburzeń odżywiania. Nie jadły emocjonalnie. Po prostu porcje „zdrowego jedzenia” były systematycznie trochę za duże, a niektóre „zdrowe” dodatki (soki, miód, orzechy) dostarczały kalorii, których nikt nie liczył, bo przecież „to zdrowe”.
I właśnie dlatego uniwersalne porady typu „jedz zdrowo, a schudniesz” nie działają. Bo Nikola i Laura jadły zdrowo. I tyły.
Rozwiązaniem nie było zabranie im zdrowego jedzenia. Rozwiązaniem była korekta porcji i nauka rozumienia, że nawet zdrowe produkty mają swoją wartość energetyczną.
Jakie choroby mogą powodować tycie u dzieci? Sprawdźmy to!
Sytuacja, kiedy nadwaga lub otyłość są wynikiem choroby, jest dość rzadka, bowiem zdarza się w około 5% przypadków . Ale nie możemy wykluczyć, że Twoje dziecko jest tym „pechowcem”.
Przyczyny mogą mieć swoje źródło w zaburzeniach hormonalnych. Najczęściej przychodzi nam do głowy niedoczynność tarczycy i rzeczywiście może ona sprzyjać przybieraniu na wadze. Ale to nie jedyna możliwość. Przyczyną otyłości może być hiperprolaktynemia, zespół Cushinga, niedobór hormonu wzrostu czy hiperinsulinemia. U dziewcząt częstą przyczyną jest zespół policystycznych jajników (PCOS) i tu uwaga: otyłość może być zarówno skutkiem PCOS, jak i czynnikiem, który go nasila, więc warto przerwać to błędne koło jak najwcześniej.
Czasem za otyłością stoi uszkodzenie podwzgórza, czyli tej części mózgu, która kontroluje apetyt i metabolizm. Tak zwana otyłość podwzgórzowa może pojawić się po urazie głowy, operacji w okolicy mózgu lub jako powikłanie leczenia niektórych nowotworów. To trudna sytuacja, bo dziecko dosłownie nie czuje sytości. Poznaj historię Szymona, u którego rozwinęła się otyłość właśnie po leczeniu onkologicznym.
Jest też grupa przyczyn genetycznych. Jeśli otyłość pojawiła się bardzo wcześnie, tj. przed 5. rokiem życia i towarzyszy jej niepohamowany apetyt lub inne nietypowe objawy, warto pomyśleć o zespołach takich, jak zespół Bardeta-Biedla, Alströma czy mutacjach genu MC4R. Otyłość częściej występuje też u dzieci z zespołem Downa lub zespołem Turnera i wymaga szczególnej uwagi, bo te dzieci mają i tak więcej wyzwań zdrowotnych. W przypadku zespołu Pradera-Williego głód jest wręcz nie do opanowania, przyczytaj historie Adama.
I jeszcze jedna rzecz, o której rodzice często nie wiedzą: niektóre leki mogą powodować przyrost masy ciała. Jeśli Twoje dziecko przewlekle przyjmuje glikokortykosteroidy (np. z powodu astmy czy chorób autoimmunologicznych), niektóre leki przeciwpadaczkowe lub leki psychotropowe, wówczas tycie może być efektem ubocznym leczenia, a nie Waszą „winą”. To ważne, żebyś o tym wiedziała i nie obwiniała ani siebie ani dziecka.
Jedną z najmniej uzmysłowionych przyczyn otyłości u dziecka lub nastolatka jest jego niska masa urodzeniowa. Taka sytuacja może powodować nie tylko nadmierne przybierania na wadze, ale też szereg powikłań, jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze i choroby serca już we wczesnej młodości, a nawet wcześniej. Na ten temat napiszę już niebawem.
Jednak zanim rzucisz się w wir samodzielnego szukania tych przyczyn, proszę, udaj się do lekarza specjalizującego się w otyłości u dzieci. Badania w kierunku chorób będących przyczyną otyłości wykonuje się po dokładnym zbadaniu pacjenta i przeprowadzeniu wywiadu. Lekarz oceni, czy w ogóle jest wskazanie do takiej diagnostyki, bo w większości przypadków naprawdę nie ma.
Dlatego na tym zakończymy ten wątek i przejdziemy do czegoś, co dotyczy znacznie większej liczby dzieci z otyłością, czyli powikłań zdrowotnych, które otyłość może wywołać. [2] [3]
Sprawdzamy, czy są komplikacje zdrowotne otyłości u Twojego dziecka?
Zanim ustalimy, jaka powinna być dieta dziecka, należy zrobić badania, które powiedzą nam, czy u Twojego dziecka występują powikłania wynikające z otyłości. Niestety są one bardzo częste i często pojawiają się wcześniej, niż rodzice się spodziewają. Jeżeli tak będzie, dieta Twojego dziecka musi je uwzględniać i w każdym przypadku powinna wyglądać nieco inaczej.

Dlatego te badania są tak ważne, pozwalają wychwycić zmiany, zanim staną się poważnym problemem.
Oto lista badań, o które zawsze proszę, zanim zaczniemy współpracę. Chcę wiedzieć, z czym mamy do czynienia:
Glukoza i insulina na czczo
To pierwszy i najważniejszy krok w ocenie gospodarki węglowodanowej. Insulinooporność, czyli sytuacja, w której organizm produkuje coraz więcej insuliny, ale tkanki słabo na nią reagują, często pojawia się na długo przed cukrzycą. Aktualne dane pokazują, że stan przedcukrzycowy występuje już u niemal 9% dzieci, a liczba ta dramatycznie rośnie w ostatnich dekadach . To sygnał ostrzegawczy, który warto wychwycić odpowiednio wcześnie [4].
Doustny test obciążenia glukozą (OGTT)
Jest to „złoty standard”, który pokazuje, jak organizm dziecka radzi sobie z obciążeniem cukrem. Czasem glukoza na czczo jest prawidłowa, ale po posiłku pozostaje podwyższona zbyt długo – i właśnie to ujawnia OGTT. Badania pokazują, że zaburzona tolerancja glukozy występuje u nawet 25% otyłych dzieci [5]. Co ważne, przejście od insulinooporności do cukrzycy typu 2 u młodych osób jest nawet dwukrotnie szybsze niż u dorosłych, dlatego nie warto czekać [6] [7] . Przeczytaj artykuł Insulinooporność u dzieci: przyczyny, objawy, badania i leczenie.
Enzymy wątrobowe: ALT, AST, GGTP – wątroba to organ, który często jako pierwszy „cierpi” z powodu otyłości. Niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby (NAFLD) jest dziś najczęstszą przewlekłą chorobą wątroby u dzieci – dotyka nawet 35% dzieci z otyłością. To nie jest niewinne „odkładanie się tłuszczu”. NAFLD może prowadzić do stanu zapalnego wątroby (NASH), a w konsekwencji – do zwłóknienia. U dorosłych NAFLD jest już jedną z głównych przyczyn przeszczepu wątroby. Co szczególnie niepokojące – badania z 2024 roku pokazują, że stłuszczenie wątroby może pojawić się nawet u bardzo małych dzieci z otyłością, przed 6. rokiem życia [8].
Lipidogram – czyli profil lipidowy: cholesterol całkowity, LDL („zły”), HDL („dobry”) i trójglicerydy. Miażdżyca – tak, ta sama, która prowadzi do zawałów i udarów – zaczyna się w dzieciństwie. Badania autopsyjne pokazują, że zmiany miażdżycowe w naczyniach krwionośnych pojawiają się już u nastolatków, a ich nasilenie koreluje z poziomem cholesterolu i masą ciała. Dyslipidemia występuje u nawet 42% dzieci z otyłością. To nie jest problem „na przyszłość” – to problem, który zaczyna się teraz [9] .
Kwas moczowy – jego podwyższony poziom często idzie w parze z otyłością i insulinoopornością. Jest też niezależnym czynnikiem ryzyka chorób serca i nerek. Warto go kontrolować, szczególnie u nastolatków [10] .
Morfologia krwi – chcę mieć pewność, że dziecko nie ma niedokrwistości. Niedobór żelaza jest zaskakująco częsty u dzieci – również tych z nadwagą – i może dawać objawy łatwe do pomylenia z innymi problemami: zmęczenie, osłabienie, trudności z koncentracją. Czasem rodzice myślą, że dziecko jest „leniwe”, a ono po prostu ma za mało żelaza.
Badanie ogólne moczu – proste badanie, które może pokazać wczesne sygnały problemów z nerkami lub cukrzycę (obecność glukozy w moczu, która tam być nie powinna).
Pomiar ciśnienia tętniczego – nadciśnienie u dzieci z otyłością występuje znacznie częściej, niż rodzice się spodziewają. A co ważne – często nie daje żadnych objawów. Dziecko może mieć podwyższone ciśnienie przez lata i zupełnie tego nie czuć. Jedyny sposób, żeby to wykryć, to regularnie mierzyć.
Wiem, że to długa lista. Ale każde z tych badań mówi nam coś ważnego o tym, co dzieje się w organizmie Twojego dziecka. I – co równie istotne – pozwala nam śledzić postępy. Bo często pierwszą oznaką, że zmiany działają, jest poprawa wyników badań, nawet jeśli waga jeszcze nie spadła znacząco.

Jaka powinna być bezpieczna dieta dla dziecka, czyli jak szybko chudnąć?
Widzę to pytanie w oczach prawie każdego rodzica, który do mnie trafia: „Jak 1-latka może szybko schudnąć? ? Jaki jest najszybszy sposób na utratę wagi dla dziecka? Jak pomóc dziecku szybko schudnąć??”
I rozumiem tę niecierpliwość. Naprawdę rozumiem. Widzisz, że Twoje dziecko cierpi. Że jest wyśmiewane. Że unika basenu, że nie chce iść na wycieczkę klasową, że jego pewność siebie topnieje z każdym dniem. Chcesz to naprawić. Najlepiej wczoraj. Też jestem mamą…
Ale właśnie tutaj muszę Cię zatrzymać. Bo tempo redukcji masy ciała u dzieci to kwestia bezpieczeństwa.
Najpierw ustalamy, gdzie jesteśmy
Zanim w ogóle zaczniemy mówić o tym, ile kilogramów i w jakim czasie, musimy dokładnie ocenić sytuację wyjściową. I tu nie ma drogi na skróty.
Najpierw wspólnie przeanalizujmy siatki centylowe Twojego dziecka. Nie kalkulator BMI z internetu, nie aplikacja na telefonie, niech to będzie osobista rozmowa i ocena sytuacji z siatkami centylowymi w ręku. Patrzymy na wagę, wzrost, tempo wzrastania, historię przyrostu masy ciała, kontekst.
Dopiero wtedy przychodzi moment na ustalenie realistyczngo celu terapii: jaka waga będzie bezpieczna i zdrowa dla Twojego dziecka, w jakim tempie możemy do niej dążyć i w jakim czasie spodziewamy się ją osiągnąć. Ta decyzja wymaga wiedzy, doświadczenia i przede wszystkim indywidualnej oceny.
W jakim tempie odchudzić dziecko? To zależy od jego wieku
Dzieci przed 7. rokiem życia.
Jeżeli Twoje dziecko nie skończyło jeszcze siedmiu lat, naszym głównym celem zazwyczaj nie jest odchudzanie, tylko utrzymanie masy ciała. Brzmi dziwnie? Ale pomyśl: małe dziecko rośnie bardzo szybko. Jeśli uda nam się zatrzymać przyrost wagi, a dziecko dalej rośnie w górę i w naturalny sposób „wyrasta z nadwagi”. Kilogram za kilogramem, centymetr za centymetrem, proporcje się normują. To najbezpieczniejsza droga dla małych dzieci. Wyjątkiem są sytuacje, gdy problem jest naprawdę poważny i wymaga bardziej aktywnej interwencji, ale to oceniamy indywidualnie.
Dzieci w wieku szkolnym (7-15 lat)
Jeżeli Twoje dziecko mieści się w tych widełkach wiekowych, możemy mówić o stopniowej redukcji, ale w bezpiecznym tempie. Około 0,5 kg tygodniowo to maksimum, które rekomenduję. Czasem mniej. Czasem nadal skupiamy się głównie na utrzymaniu wagi przy jednoczesnym wzroście. Wszystko zależy od tego, co zobaczymy na siatkach centylowych i jak dziecko reaguje na zmiany.
Nastolatki powyżej 16 roku życia
Teoretycznie tempo odchudzania u nastolatków może być nieco szybsze czyli do 1 kg tygodniowo, bo organizm jest już bliżej dorosłości. Ale…!
Ostrzeżenie, które musisz usłyszeć
Przez 20 lat pracy widziałam zbyt wiele. Zbyt wiele młodych dziewcząt, które w pogoni za szybkim efektem straciły miesiączkę. Których włosy wychodziły garściami. Które wchodziły w spiralę restrykcji i objadania się. Które zamiast zdrowego ciała zyskały zaburzenia odżywiania, z którymi walczą latami.
Zbyt szybka redukcja masy ciała u nastolatków kończy się źle. Niemal zawsze. Chyba tego nie chcecie Ty i Twoja nastoletnia córka?
Dlatego nawet u starszych nastolatków nie godzimy się na „diety cud”, głodówki, drastyczne ograniczenia. Dlatego tempo ustalamy wspólnie, rozmawiając o tym, co jest bezpieczne, a nie o tym, co jest najszybsze.

Nikola i Laura schudły razem 60 kg. Ale nie w miesiąc. Nie w dwa. To był proces, który trwał i który dał im coś więcej niż szczupłe sylwetki. Dał im zdrowy stosunek do jedzenia, pewność siebie i narzędzia, które zostaną z nimi na całe życie.
I dokładnie to chcę dać Twojemu dziecku.
Co dawać dziecku, żeby schudło, czyli jaka ma być jakość diety dziecka?
Każdy, kto choć przez chwilę interesował się redukcją masy ciała, zna te „slogany” na pamięć: Jedz mniej. Jedz regularnie. Jedz warzywa. Nie jedz słodyczy. Pij wodę. Unikaj fast foodów.
Niby prawda. Ale większych banałów nie słyszałam.
Bo problem nie polega na tym, że rodzice nie wiedzą, że warzywa są zdrowe. Problem polega na tym, że te ogólnikowe rady kompletnie nie przekładają się na codzienne życie rodziny z dwójką dzieci, pracą na pełen etat, korkami po drodze ze szkoły i lodówką, która jakoś zawsze jest pusta, kiedy trzeba coś ugotować.
Zapomnij o modnych dietach
Zanim przejdziemy dalej, muszę to powiedzieć wprost: żadne keto, paleo, intermittent fasting ani inne modne diety nie są dla dzieci. Nie. Nawet jeśli Twoja koleżanka schudła 15 kg na keto. Nawet jeśli w internecie piszą, że to „naturalne”. Nawet jeśli celebrytka X poleca to na Instagramie.
Organizm dziecka rośnie i rozwija się. Organizm Twojego dziecka potrzebuje wszystkich składników odżywczych: węglowodanów, białek, tłuszczów, witamin, składników mineralnych i substancji bioaktywnych, o prawidłowym nawodnieniu nie wspominając. Restrykcyjne diety, które eliminują całe grupy produktów, mogą zaburzyć ten rozwój. Mogą też, i to widzę często, uruchomić spiralę restrykcji i objadania się, która prowadzi prosto do zaburzeń odżywiania.
Zasady zdrowego żywienia – naprawdę da się je streścić
Dieta Twojego dziecka powinna być oparta na dobrze znanych zasadach zdrowego żywienia. I tak, rzeczywiście można je napisać w kilku zdaniach:
Regularność – 4-5 posiłków dziennie, w miarę stałych porach, żeby organizm nie wchodził w tryb „magazynowania na zapas”.
Warzywa i owoce przy każdym posiłku, im więcej kolorów, tym lepiej. Warzywa powinny zajmować połowę talerza.
Pełnoziarniste produkty zbożowe, czyli zamiast białego pieczywa i białego makaronu, wersje pełnoziarniste, które dają dłuższe uczucie sytości.
Dobre źródła białka, tj. chude mięso, ryby, jaja, nabiał, rośliny strączkowe. Białko syci i pomaga utrzymać masę mięśniową.
Ograniczenie cukru i wysoko przetworzonej żywności. Słodycze, słodkie napoje, chipsy, fast foody. Nie „zakaz”, ale świadome ograniczenie. Przeczytaj o pączkach, bo wiem, że je uwielbiacie!

Woda jako główny napój. Nie soki, nie napoje „zero”, nie mleko przy każdym posiłku. Po prostu woda lub napary, jak herbaty owocowe, ziołowe, delikatne napary herbaty czarnej, zielonej, białej.
To tyle. Naprawdę nie ma tu żadnej magii, żadnych sekretnych składników, żadnych cudów.
Jak pozbyć się brzucha u dziecka?
To pytanie słyszę bardzo często. Rodzice zauważają, że ich dziecko ma „brzuszek”, który nie chce zniknąć nawet, gdy reszta sylwetki wygląda względnie normalnie. I słusznie się tym niepokoją, bo otyłość brzuszna to nie tylko kwestia estetyczna.
A zatem zanim odpowiemy na pytanie: Jak pomóc dziecku zrzucić brzuch?
Najważniejszym krokiem jest ustalenie, z jakiego powodu tkanka tłuszczowa gromadzi się akurat w okolicy brzucha. Bo to nie jest przypadek, za tym wzorcem kryją się konkretne mechanizmy metaboliczne.
Tłuszcz trzewny, czyli ten głęboko w jamie brzusznej, otaczający narządy zachowuje się zupełnie inaczej niż tłuszcz podskórny. Jest aktywny metabolicznie, dlatego, że produkuje substancje zapalne, wpływa na gospodarkę hormonalną i bezpośrednio pogarsza wrażliwość tkanek na insulinę [11].
I tu pojawia się błędne koło, które obserwuję u wielu moich pacjentów:
Insulinooporność → otyłość brzuszna → większa insulinooporność → jeszcze więcej tłuszczu trzewnego…
Wyniki badań pokazują, że prawdopodobieństwo rozwinięcia insulinooporności u dzieci z otyłością wynosi niemal 40%. A gromadzenie tłuszczu trzewnego jest niezależnym czynnikiem pogarszającym wrażliwość na insulinę, nawet przy takiej samej całkowitej masie ciała. Innymi słowy: dwa dziecko o podobnej wadze mogą mieć zupełnie różne ryzyko metaboliczne w zależności od tego, gdzie ten tłuszcz się odkłada.
Cukier ma tu szczególną rolę
Jest jeden składnik diety, który szczególnie sprzyja odkładaniu tłuszczu w okolicy brzuch, a jest nim fruktoza.
Fruktoza to cukier obecny w słodzonych napojach, sokach, słodyczach, a także w wielu „zdrowych” produktach, takich, jak batony, płatki śniadaniowe, jogurty owocowe. Badania wykazały, że fruktoza obecna w nadmiarze sprzyja dojrzewaniu komórek tłuszczowych specyficznie w tkance trzewnej, czyli tej brzusznej, a nie podskórnej. Co więcej, zmniejsza wrażliwość tych komórek na insulinę, co jeszcze bardziej napędza błędne koło.[12]
Metabolizm fruktozy w wątrobie prowadzi też do wzrostu poziomu kwasu moczowego, tego samego, o którym pisałam wcześniej jako o markerze zaburzeń metabolicznych. Widzisz, jak to wszystko się łączy? [13] [14]
To dopiero początek tematu
Otyłość brzuszna u dzieci to zagadnienie, któremu planuję poświęcić osobny, obszerny artykuł. Bo przyczyn może być więcej: zaburzenia hormonalne, chroniczny stres (kortyzol!), niedobór snu, a nawet niektóre leki.
Na razie zapamiętaj jedno: jeśli Twoje dziecko ma „brzuszek”, który nie chce zniknąć, warto zbadać głębiej. Glukoza i insulina na czczo, OGTT, kwas moczowy: te badania powiedzą nam, czy za brzuchem kryją się zaburzenia metaboliczne, które wymagają szczególnej uwagi.
I co równie ważne: skład diety, a szczególnie ilość cukrów prostych i przetworzonej żywności, będzie tu kluczowa.
Jak układać posiłki dla dziecka z nadwagą – praktyczne zasady zamiast sztywnego jadłospisu
Szukasz gotowego jadłospisu dla dziecka z nadwagą? Rozumiem, chcesz czegoś konkretnego, co możesz zastosować od razu. Ale zanim zaczniesz szukać tabelek „śniadanie-obiad-kolacja”, zatrzymaj się na chwilę.
Jadłospis z internetu nie zna Twojego dziecka. Nie wie, że Twój syn nie znosi kalafiora, że córka wraca z treningu o 18:00 głodna jak wilk, że w czwartki obiad robi babcia. Dlatego zamiast pobierać kolejną tabelkę, która za tydzień wyląduje w koszu, postaw coś trwalszego: zasady, które możesz stosować codziennie, niezależnie od tego, co akurat masz w lodówce.
Zasada 1: Białko na każdym talerzu
Białko syci. Dziecko, które je posiłek z dobrym źródłem białka, nie będzie głodne po godzinie.
Co to znaczy w praktyce?
- Śniadanie: jajka, twaróg, jogurt naturalny, ser
- Obiad: mięso, ryba, drób, rośliny strączkowe
- Kolacja: jak śniadanie – nabiał, jajka, ewentualnie resztki z obiadu
Nie musisz obsesyjnie ważyć wszystkiego z aplikacją w ręce. Po prostu upewnij się, że na talerzu jest coś z tej grupy.
Zasada 2: Warzywa to połowa talerza
Nie ćwierć. Nie „dodatek”. Połowa.
Surówka do obiadu, pomidor do kanapki, ogórek do jajecznicy, marchewka jako przekąska. Warzywa mają dużo objętości, mało kalorii i dużo błonnika, dlatego wypełniają żołądek, nie wypełniając bilansu energetycznego.
Owoce też są dobre, ale warzywa są lepsze, bo mają mniej cukru. Proporcja: więcej warzyw, mniej owoców.
Zasada 3: Pełne ziarno zamiast białego
Chleb pełnoziarnisty zamiast białej bułki. Makaron razowy zamiast zwykłego. Brązowy ryż lub kasza zamiast białego ryżu.
Dlaczego? Pełne ziarno:
- dłużej syci (więcej błonnika)
- wolniej podnosi poziom cukru we krwi
- ma więcej witamin i minerałów
Nie musisz od razu wyrzucać wszystkiego „białego” z domu. Zacznij od jednej zamiany np. zmień tylko chleb lub wprowadź razowy chleb do jednego posiłku.
Zasada 4: Woda jako główny napój
Nie soki. Nie napoje „zero”. Nie mleko do każdego posiłku. Woda lub napary.
Sok pomarańczowy „świeżo wyciskany” z trzech pomarańczy to około 110 kcal czystego cukru bez błonnika, który by spowolnił jego wchłanianie. Twoje dziecko nie potrzebuje tych kalorii w formie płynnej. Mleko jest wartościowe, ale jako jeden z posiłków lub dodatek, nie jako napój do wszystkiego.

Zasada 5: Słodycze – nie zakaz, ale świadomy wybór
„Zero słodyczy” nie działa. Kończy się albo buntem, albo objadaniem się w ukryciu.
Lepsza strategia: słodycze tak, ale świadomie i okazjonalnie. Raz dziennie mały deser? W porządku. Ale nie cukierki w kieszeni „na nudę”, nie batonik „bo głodny”, nie słodki napój „bo gorąco”.
Dziecko może nauczyć się, że słodycze to przyjemność, a nie sposób na zaspokojenie głodu czy nudy.
Zasada 6: Regularność ważniejsza niż perfekcja
Cztery-pięć posiłków dziennie, w miarę stałych porach. To ważniejsze niż to, czy każdy posiłek jest „idealnie zbilansowany”.
Dlaczego? Bo głodne dziecko je byle co. Dziecko, które wyszło z domu bez śniadania, kupi drożdżówkę w szkolnym sklepiku. Dziecko, które czeka na obiad do 16:00, zje podwójną porcję i jeszcze dołoży.
Regularność = mniej głodu = mniej przekąszania = łatwiejsza kontrola tego, co dziecko je.
Zasada 7: Porcje – zobacz, zanim nałożysz
Naucz się jednej rzeczy: nakładaj na talerz mniej, niż Ci się wydaje, że dziecko zje. Zawsze może poprosić o dokładkę.
Dzieci, podobnie, jak i dorośli mają tendencję do jedzenia tego, co jest na talerzu nawet jeśli nie są już głodne. Mniejszy talerz, mniejsza porcja na start, możliwość dobrania = mniej przejadania się.
To punkt wyjścia, nie cały plan
Te siedem zasad możesz zacząć stosować dziś, bez czekania na wizytę u dietetyka. Ale to dopiero początek.
Zasady są uniwersalne, ich zastosowanie musi być indywidualne. Ile białka? Jakie porcje? Czy cztery posiłki, czy pięć? Jak rozłożyć je względem szkoły i treningów? Co zrobić, jeśli dziecko ma insulinooporność?
Na te pytania nie odpowie żaden artykuł w internecie. Na te pytania odpowie Ci doświadczony dietetyk po tym, jak pozna Twoje dziecko, Waszą rodzinę i Wasze życie
Logistyka diety i przekazania odpowiedzialności nastolatkowi
Znajomość tych znanych zasad to jedno. Wdrożenie ich w życie Twojej konkretnej rodziny to zupełnie inna historia.
I tu dochodzimy do sedna: kluczem do sukcesu diety Twojego dziecka jest indywidualizacja.
Co to znaczy w praktyce?
To znaczy, że musimy dopasować dietę do rozkładu lekcji Twojego dziecka. Bo jeśli nie zaplanujemy posiłku w szkole w czasie, kiedy jest długa przerwa, to kanapka w plecaku będzie leżała do wieczora, a podczas zajęć Twoje dziecko będzie głodne. A głodne dziecko podjada. To pewne jak amen w pacierzu.
To znaczy, że musimy uwzględnić logistykę Waszej rodziny. Kto gotuje? Kiedy? Czy są dni, kiedy wszyscy jedzą osobno? Czy dziecko je obiady w szkole, czy wraca do domu? Czy w weekendy jadacie inaczej?
To znaczy, że musimy wziąć pod uwagę komplikacje zdrowotne, jeśli są, jak np. insulinooporność wymaga to innego podejścia niż u całkiem zdrowego dziecka.
To znaczy, że dieta musi być smaczna. Dziecko, które dostaje jedzenie, którego nie lubi, nie będzie go jeść. Będzie wyrzucać drugie śniadanie, zamieniać się kanapkami z kolegą, a po szkole kupować to, na co ma ochotę.
I wreszcie – Ty, jako osoba gotująca, nie możesz się zamęczyć. Bo jeśli przygotowanie „zdrowego obiadu” zajmuje Ci dwie godziny i wymaga dziesięciu egzotycznych składników, to po dwóch tygodniach wrócisz do kotletów i frytek. I nikt nie będzie miał do Ciebie pretensji, życie jest wystarczająco trudne bez udawania masterchefa.
Właśnie dlatego jadłospisy powinny być przygotowywane dla konkretnych rodzin, nie mają wyglądać jak z magazynu kulinarnego. Są realne, możliwe do wykonania i co najważniejsze uwzględniają to, jak naprawdę wygląda życie.

Czy wiesz, że Laura i Nikola przejęły stery w kuchni? Te 14-letnie dziewczyny zaczęły przygotowywać obiady najpierw dla siebie, a potem dl całej rodziny! Mama musiała jedynie zrealizować listę zakupów, które dostawała od córek! To jest właśnie magia pracy indywidualnej z pacjentami, która wychodzi znacznie dalej, niż „przykładowy jadłospis na dziecka 10 lat itp.
Przekonałam Cię? Mam nadzieję.
Jeżeli chcesz zobaczyć tę sama radość w oczach Twojego dziecka z sukcesu napisz lub zadzwoń do mnie, wspólnie zastanowimy się, jak mogę Wam pomóc.

autorka: dr Joanna Neuhoff-Murawska, dietetyk dziecięcy, dietetyk całej rodziny
[1] O’Connor EA, Evans CV, Henninger M, Redmond N, Senger CA. Interventions for weight management in children and adolescents: updated evidence report and systematic review for the US Preventive Services Task Force. JAMA. 2024;332(3):226-232. doi:10.1001/jama.2024.6739
[2] Mason K, Page L, Balikcioglu PG. Screening for hormonal, monogenic, and syndromic disorders in obese infants and children. Pediatr Ann. 2014;43(9):e218-e224.
[3] Reinehr T. Obesity and thyroid function. Mol Cell Endocrinol. 2010;316(2):165-171.
[4] Mathews D, Manzar MD, Engidaw NA, et al. Rising tide: The global surge of type 2 diabetes in children and adolescents demands action now. World J Diabetes. 2024;15(5):905-914
[5] Sinha R, Fisch G, Teague B, et al. Prevalence of impaired glucose tolerance among children and adolescents with marked obesity. N Engl J Med. 2002;346(11):802-810.
[6] Druet C, Tubiana-Rufi N, Chevenne D, et al. Characterization of insulin secretion and resistance in type 2 diabetes of adolescents. J Clin Endocrinol Metab. 2006;91(2):401-404.
[7] Sinha R, et al. Prevalence of impaired glucose tolerance among children and adolescents with marked obesity. N Engl J Med. 2002;346(11):802-810.
[8] Klepper C, Crimmins NA, Orkin S, et al. Nonalcoholic Fatty Liver Disease in Young Children with Obesity. Child Obes. 2023;19(2):125-132.
[9] Park JH, et al. Dyslipidemia in Children and Adolescents: Current Insights and Updated Treatment Approaches. Pediatr Gastroenterol Hepatol Nutr. 2025;28(3):148-163.
[10] Mangge H, et al. Insulin resistance, serum uric acid and metabolic syndrome are linked to cardiovascular dysfunction in pediatric obesity. Int J Cardiol. 2017;249:366-371
[11] Luo Y, et al. Insulin Resistance in Pediatric Obesity: From Mechanisms to Treatment Strategies. Pediatr Diabetes. 2024;2024:2298306
[12] Coade G, et al. Fructose alters the behavior of human fat cells during maturation. The Endocrine Society’s 92nd Annual Meeting, 2010; oraz: Nogueira JP, et al. The Impact of Excessive Fructose Intake on Adipose Tissue and the Development of Childhood Obesity. Nutrients. 2024;16(7):939.
[13] Naseri A, et al. Association of serum uric acid concentration with components of pediatric metabolic syndrome: A systematic review and meta-analysis. J Res Med Sci. 2020;25:43.
[14] Coate KC, et al. Fructose promotes adipocyte differentiation in visceral adipose tissue. Cell Metab. 2010. + Nogueira JP, et al. Fructose and visceral adiposity. Nutrients. 2024;16(12):1890.

